23 lutego w Polsce mówimy o depresji głośniej niż zwykle, ale dla wielu osób… 

to nie jest święto, tylko nazwanie po imieniu tego, z czym zmagają się od miesięcy lub lat. 

Żyjemy w kulturze, w której bardziej cenimy wydajność niż wrażliwość. Mamy być ogarnięci, produktywni, zmotywowani. Depresja jest czymś dokładnie odwrotnym: zwalnia, rozbraja, odbiera energię, podważa sens. Każde takie przemilczenie siebie to małe nacięcie w psychice. Tysiące tworzą wewnętrzną ranę. 

Szacuje się, że w Polsce z depresją zmaga się około 1,2–1,5 mln osób. Mniej więcej tyle, ile mieszkańców dużego województwa. Depresja rzadko zaczyna się od spektakularnego kryzysu. Zaczyna się od małych rezygnacji – z siebie, z relacji, z tego, co dawało sens. 

Co te liczby naprawdę mówią? Gdy patrzysz na statystyki, możesz mieć pokusę, by się zdystansować: to są jakieś dane, nie ja. Ale każda jednostka w tym raporcie to ktoś, kto któregoś dnia rano nie miał siły wstać z łóżka, kto przestał ufać własnym myślom, komu świat z pełnego koloru zrobił się czarno‑szary. 

Tylko w jednym roku NFZ odnotował 109 tys. osób z epizodem depresyjnym i 91 tys. z nawracającą depresją. Światowa Organizacja Zdrowia szacuje, że na świecie na depresję choruje ok. 280–300 mln ludzi, a do 2030 roku może to być najczęściej występująca choroba na świecie. Paradoksalnie, często chorują Ci, którzy biorą za dużo odpowiedzialności, mają wysoką samoświadomość, widzą więcej niż przeciętny człowiek. Ta kombinacja sprzyja surowemu, bezlitosnemu rozliczaniu siebie. Z czasem depresyjny monolog staje się tak przekonujący, że każda dobra  rzecz wydaje się pomyłką, a każda porażka przechodzi w myślenie, że to prawdą o mnie. Depresja bywa wtedy rachunkiem, który organizm wystawia za życie ponad siły. Za każdą nieprzespaną noc, za każdą emocję wciśniętą pod dywan, za każdy uśmiech przyklejony wtedy, kiedy w środku jest pustka.

Zanim pojawi się słowo depresja, często dużo wcześniej pojawia się ciało. Ciągłe zmęczenie, bóle, napięcia, kłopoty ze snem, migreny, problemy z koncentracją. Paradoks polega na tym, że często traktujemy te sygnały jak nieprzyjaciela, którego trzeba przegonić kolejną kawą, tabletką, przemilczeniem własnych granic, brakiem odpoczynku. Człowiek nie potrzebuje nieustannego szczęścia, żeby być zdrowym. Potrzebuje poczucia sensu, choćby w kilku obszarach.

Światowy Dzień Depresji jest mniej o depresji, a bardziej o tym, czy mamy odwagę uznać, że człowiek nie składa się wyłącznie z siły, efektywności i pozytywnego myślenia. Dlatego zdanie weź się w garść, to tak, jakby kazać komuś z nogą w gipsie przebiec maraton. Dane NFZ i WHO nie są po to, by kogokolwiek zawstydzić. Są po to, by nazwać rzecz po imieniu. Jeśli tyle osób potrzebuje pomocy, to problem nie jest w jednostkach, tylko w tym, jak wygląda tempo, presja i jakość wsparcia w naszym świecie.

Co możesz zrobić – jeśli jesteś po tej stronie ekranu? Jeśli czytasz to jako ktoś, kto czasem budzi się z myślą nie dam rady jeszcze jednego takiego dnia, to chcę powiedzieć coś bardzo wprost: depresja nie robi z Ciebie gorszej wersji człowieka. Ona robi z ciebie osobę z chorobą, która wymaga leczenia – tak samo jak cukrzyca, czy nadciśnienie wymagają lekarza, a nie wstydu.

Jeśli jesteś obok kogoś w depresji. Powiem Ci coś niepopularnego. Żadna kampania nie zastąpi jednej uważnej osoby w życiu człowieka w depresji. Twoje widzę, że jest ci źle, nie chcę cię naprawiać, chcę przy tobie pobyć i znaleźć dla ciebie pomoc – ma większą moc niż najbardziej efektowny spot.

Pytania, które warto sobie dziś zadać. Zamiast kolejnego sloganu motywacyjnego, proponuję kilka prostych, ale niewygodnych pytań. Nie po to, żebyś się ocenił/a, tylko żebyś mógł/mogła sobie naprawdę przyjrzeć:
Kiedy ostatni raz spytałem/am siebie: czego ja teraz naprawdę potrzebuję? – i potraktowałem/am tę odpowiedź poważnie?
• W ilu sytuacjach w ostatnim miesiącu powiedziałem/am „tak”, kiedy moje ciało i emocje mówiły „nie”?
• Czy jest ktoś, przed kim mogę dziś szczerze powiedzieć: nie daję rady – bez obawy, że usłyszę wykład zamiast obecności?
Gdyby mój stan emocjonalny był stanem zdrowia bliskiej osoby, czy zostawiłbym/zostawiłabym ją samą?
Jeśli choć jedno z tych pytań cię uwiera, to nie jest powód do wstydu. To zaproszenie, żeby zatrzymać się wcześniej, niż zrobi to za Ciebie depresja.

Natychmiastowe wsparcie i telefony zaufania
800 70 22 22 – całodobowa, bezpłatna linia wsparcia dla osób w kryzysie psychicznym (Fundacja ITAKA, telefon, czat, mail).
116 123 – bezpłatny telefon zaufania dla dorosłych w kryzysie emocjonalnym, z możliwością kontaktu także przez czat na 116sos.pl.
22 594 91 00 – Antydepresyjny Telefon Forum Przeciw Depresji (środa–czwartek, 17:00–19:00).

Dla dzieci i młodzieży:
116 111 – całodobowy, bezpłatny telefon zaufania dla dzieci i młodzieży (telefon + czat).
800 119 119 – telefon i czat zaufania dla dzieci i młodzieży (codziennie 14:00–22:00)


Leave a comment